
No, bananka, takiego miniaturowego. Ale całego!
Naczytałam się o tym, że banan jest dla dziecka ciężki w obsłudze, że się ślizga, wypada... Postanowiłam zaryzykować. Umyłam skórkę, sparzyłam wrzącą wodą, nakroiłam, obrałam czubek. Kiedy podczas kolacji nadeszła pora banana, Mała jednym ruchem ułamała końcówkę, wciągnęła całą do buzi, zgniotła, wypluła i już dalej po kawałeczku wsysała. Resztę banana obraliśmy częściowo, zdejmując jeden pasek skórki. Wydziamdziała wszystko ze środka.
[Komentarz do zdjęcia: Ta brązowa skórka banana to od wrzątku, wcześniej był normalnie żółty. Talerzyk to spodek od filiżanki.]
Kolacja: kanapka z domowego razowego chleba i awokado, banan-miniaturka
Uwagi: Kanapka się rozciapkała, banan został wciągnięty. To dziecko jest stworzone do jedzenia bananów :)
Elek też radzi sobie świetnie z bananem - trzeba dzieciowi trochę zaufać :). Banan rulez ;)
OdpowiedzUsuńAaaa i jeszcze jedno...razowiec z mąki pszennej czy żytniej? Ja, póki co, mam cykora i nie dawałam jeszcze chleba razowego. Piekę Eli chleb z mąki pszennej chlebowej. Może cykora trzeba się pozbyć? Boje się, że może być trochę za ciężki dla młodej flory w jelitach Elki Karmelki.
OdpowiedzUsuńPrzez przypadek żytni (miał być pszenny, ale mi się mąki pokićkały). Moje dotychczasowe doświadczenia z chlebem sprowadzały się do rozmiękczonej skórki, więc jakoś nie bałam się, że zje tego jakąś zawrotną ilość. To było jeszcze nim się dowiedziałam, że jak chce, to jest w stanie cały owoc zjeść.
OdpowiedzUsuńOstatnio piekąc chleb też pokićkałam mąki hmmm. Miałam zrobić dla nas chleb żytni na miodzie a dla Eli chleb pszenny i w rezultacie był pszenny na miodzie i żytni...wydygałam i Ela czekała na chleb zajadając ryżowe "wafle"
OdpowiedzUsuń