piątek, 8 kwietnia 2011

Słodka gruszka



Obiad: gotowana marchewka, ryż, ćwierć gruszki. Dodatkowo fasolka szparagowa zwinięta z talerza mamy.
Uwagi: Ryż pomimo że gotowany godzinę (sic!) w ogóle się nie kleił i nawet nie był jakoś przesadnie miękki (choć dawał się zgnieść językiem, próbowałam). Nic dziwnego więc, że Mała nie wykazywała zainteresowania. Na marchewkę mam sposób taki: najpierw gotuję na parze, a potem jeszcze wkładam na 30 sekund do mikrofalówki. Dzięki temu jest ona dosyć miękka - choć zdecydowanie nie jest to nasze ulubione warzywo.
Za to gruszka - bajka! Akurat trafiła nam się taka o idealnej miękkości, rozpływająca się w ustach a nie ciapkająca za bardzo w dłoni. Zresztą widać na zdjęciu pobiednim, że z gruszki zostały tylko nędzne resztki :)

2 komentarze:

  1. Hej,

    Spróbuj z innym gatunkiem ryżu - rewelacyjnie kleją się te do risotto i do sushi. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Spróbuję następnym razem. Wiedziałam, że zwykły ryż się nie za bardzo nadaje, ale miałam nadzieję, że może długie gotowanie pomoże. No cóż. Na szczęście to była resztka z paczki, następny kupię bardziej klejący :)

    OdpowiedzUsuń