
Dziś chyba trochę niekonwencjonalna kolacja...
Kolacja: domowe gofry, papaja, jogurt.
Uwagi: Jogurt zakończył swój występ po 30 sekundach, bo spadła nam łyżeczka i nie chciało mi się już wstawać i myć czy szukać nowej. Papaję moje owocowe dziecko zjadło praktycznie bezresztkowo (nie licząc pięknie wygryzionych skórek), a gofry okazały się bardzo fajnym pieczywem. Nie kruszyły się, tylko w buzi Małej zmieniały się w coś w stylu naleśnika. Robiłam je tak samo jak dla dorosłych, tylko z mniejszą ilością cukru (w sumie płaska łyżka na wszystkie) i piekłam jak zwykle w gofrownicy bez tłuszczu.
No to mnie Aaa zainspirowałaś tymi goframi :). Dawno u nas nie widziałam papai...muszę poszukać, bo mała jeszcze jej nie jadła. (Jak się przebudzi, to jej pokażę te smakołyki.)
OdpowiedzUsuń