Śniadanie: jajko przepiórki z wczoraj, plasterek domowego schabu pieczonego, kawałek domowego chleba razowego.Uwagi: Schab wyszedł dość twardy, więc Mała tylko pracowicie go przeżuwała. Nie mam dużego doświadczenia w robieniu mięs, myślałam, że marynowanie to taka raczej symboliczna czynność, tymczasem rzeczywiście czuć było przyprawy. Następnym razem mniej goździków :)
A gdzie warzywa, spytacie? I dobrze się spytacie, bo choćby jakiś owoc powinien być, a nie było. Nie kupiły się. Błąd.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz