
Obiad: kasza gryczna mocno rozgtowana, fasolka szparagowa, pomidor obrany ze skórki.
Uwagi: kasza gryczana nie jest wcale takim złym pomysłem, jak by się mogło wydawać. Mała brała kaszę w garść i wylizywała spomiędzy palców. Nie wiem, ile zjadła, ale radziła sobie dzielnie. Zaskoczyła mnie też podejściem do pomidora. Po tym jak jeden kawałek jej się wymsknął i poszybował gdzieś daleko na podłogę, drugiego nabiła sobie na palec (w ten miękki miąższ z pestkami) i z takim zabezpieczeniem już bez problemu chwyciła w obie dłonie i - do buzi.
Ciekawostka. Staram się i sobie i córce przygotowywać taki sam obiad w miarę możliwości. Konsekwencje są takie, że jak mam pełen talerz smakowitych kawałków "do ręki" to zapominam o widelcu. Dziś tylko do kaszy używałam sztućców, i fasolkę i pomidorka wygodniej jeść palcami. Dziecinnieję :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz