niedziela, 10 kwietnia 2011

Kolacja tu i tam... i jeszcze tam


Dziś mieliśmy chyba najbardziej "rozrzutną" kolację w całej naszej krótkiej historii. Wszystko fruwało w małych kawałeczkach. Może to pechowy zestaw, a może zmęczenie Małej - ale o tym napiszę następnym razem.

Obiadokolacja: kasza jaglana, brokuły, pomidor obrany ze skórki (ósemka).
Uwagi: Kaszę jaglaną, taką grubszą, a nie kaszkę dla dzieci, udało się ugotować na lepko. Nawet całkiem smaczna wyszła. Dawała się chwytać w garść i można było wyjadać spomiędzy palców. Brokuły to klasyka BLW, rzeczywiście są niezłe dla dziecka, tylko warto układć je przed dzieckiem w taki sposób, by chwytało raczej za nóżkę, niż za różyczkę, która się łatwo kruszy. Co nie jest takie proste, jeśli młody człowiek preferuje podnoszenie jedzenia do buzi oboma rękami.

1 komentarz:

  1. Kasza jaglana ma to do siebie, że jeśli podgotuje się ją nieco dłużej (około 10-15 minut) wychodzi lepka. Kiedy Ela była mniejsza gotowałam jej uprzednio zmieloną kaszę jaglaną i też dawała radę jeść ją rękami. Wychodził kleik jaglany i gdy mała ściskała go w pięści kleik wychodził górą i można go było bez większych problemów wcisnąć do buzi :).

    OdpowiedzUsuń