
Dziś danie, które idealnie nadaje się na proszony obiad. Nie dość, że smaczne i eleganckie, to na dodatek niemowlę może gościom pokazać, co potrafi - bez większego bałaganu. Miłe jest też to, że pomimo iż obiad jest "poważny", dziecko dostaje dokładnie to samo, co dorośli. No, prawie dokładnie: do tego wszystkiego świetnie pasuje sos holenderski, który z uwagi na obecność surowych jajek nie nadaje się nawet dla trochę starszych niż mój maluchów. Poza tym nieprzyzwyczajone osoby mogą chcieć potrawy doprawić - ja wszystko przygotowywałam bez soli i bardzo mi smakowało w takiej wersji.
Obiad: gotowane białe szparagi, łosoś z pieca (kawałek bez ości), obrany ziemniak w mundurku.
Uwagi: Szparagi od razu trafiły na naszą listę ulubionych warzyw. Końcówka jest mięciutka, a reszta wystarczająco twarda, by można było ją trzymać w małej rączce. A nawet po odgryzieniu samej końcówki można z reszty wysysać miękki miąższ. Ziemniak też jest godny polecenia. Trafił nam się taki gatunek, który przechodzi pozytywnie próbę podniebienia, a nie rozpada się w ręce. Łosoś nie zrobił furory: rozpadł się na kawałeczki nim jeszcze trafił do buzi i tyle było z nim zabawy. Czyli ogólnie bardzo pozytywnie, nad podawaniem ryb muszę jeszcze popracować :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz