No cóż. Wróciliśmy po świętach do pustego mieszkania i prawie pustej lodówki, więc kolacja nie poraziła wykwintnością. Bynajmniej nie jestem z siebie dumna.
Kolacja: wafle ryżowe, kromka chleba razowego, woda.
Uwagi: W sumie tylko jedno zasługuje na wzmiankę: z zaskoczeniem widzę, że Mała umie (nie od dziś) pić z otwartego kubeczka. Mamy dla niej Doidy Cup, nie trzyma go sama, rodzic musi i podtrzymywać naczynko i przechylać, ale z samym piciem córka nie ma problemów, a też coraz częściej łapie za uchwyt.
Też mamy Doidy, ale Elka w dalszym ciągu nie chce sama chwytać kubeczka (nie wiem czemu), ciągle pije przy naszej pomocy.
OdpowiedzUsuńBo to chyba trudne jest, prawda? Trzymanie kubeczka jednak wymaga precyzji. Nie spieszy mi się, niech się uczy trzymać kubeczek w swoim tempie.
OdpowiedzUsuńO! To, to, to :)
OdpowiedzUsuń