poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Kurczak z jabłkiem


Dziś w planach obiadowych były małe ziemniaki w mundurkach. Ale okazało się, że zapleśniały! Tyle się w piątek nazastanawiałam, czy wziąć zwykłe, czy bio - co z tego, że wzięłam organiczne, skoro wylądowały w koszu. Niesprawiedliwe :(

Obiad: udko kurczaka, pieczone jabłko, czerwona drobna soczewica.
Uwagi: Jabłko upiekłam w piekarniku, bo na surowo byłoby za twarde (gatunek gala). Nie było tak miękkie jak bym chciała (nastepnym razem podpiekę je dłużej, i może mniejsze, w połówkach, a nie w ćwiartkach), ale i tak Mała radziła sobie nieźle. Skórka jabłka sprawiała, że nie rozpadało się, tylko mogła je trzymać i ssać tak jak śliwkę. Kurczak w takim kawałku sprawdza się bardzo dobrze. Trochę Małej ułatwiłam i wzięłam od niej niewielkiego gryza, ale i tak mam wrażenie, że takim większym kawałkiem mięska jest jej łatwiej manewrować. Czy coś ugryzła, to nie wiem, ale co wyssała, to jej :) Soczewica (pyszna! mięciutka!) jak można się domyślić rozmazała się po wszystkim. Póki co córka ma technikę jedzenia wszelakich kasz polegającą na braniu ich w łapkę i rozsmarowywaniu po całej buzi. W tym szaleństwi jest pewnie jakaś metoda, ale ziarenka soczewicy zmywałam i z uszu dziecka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz