
Obiad: kapusta czerwona, fasolka szparagowa, kasza gryczana.Uwagi: Dziś kucharka się nie popisała i zarówno fasolka, jak i kapusta okazały się za twarde - nie do rozgniecienia językiem. Mała z wielkim zaangażowaniem (i spokojem, posiłki to dla nas taki miły czas!) siłowała się z warzywami. W takim towarzystwie jednak kasza mocno zyskała i córka wkrótce zaczęła próbować ją sobie wkładać do buzi. Rękami szło jej trochę wolno, więc pochyliła się nad stołem i zaczęła wyjadać wprost z maty. Pomyślałam, że można by jej w tym pomóc i nałożyłam trochę kaszy na łyżkę. Na początku trzymałam ją w ręku, ale Mała szybko chwyciła ją dwoma rękami (jak widać na zdjęciu) i moja pomoc przestała być potrzebna. Sprawnie wylizywała kaszę, ja tylko co jakiś czas dokładałam więcej.
Sprawdziłyśmy z Elkiem, że dużo bardziej przyjazna w samodzielnym jedzeniu jest żółta fasolka szparagowa.
OdpowiedzUsuńCoś w tym jest. Babcia dała Małej żółtą i jakoś lepiej się jadła. Ale nie widziałam w moim osiedlowym sklepie takiej, muszę mocniej poszukać.
OdpowiedzUsuńU nas kupuję póki co mrożoną.
OdpowiedzUsuń