wtorek, 7 czerwca 2011

Śniadanie: owsianka na wodzie ze startym jabłkiem.
Obiad: kasza z amarantusa, kurczak (cienkie fileciki - nie wiem, jaka to część ciała), brokuł na parze.
Kolacja: dwie kromki bagietki z serkiem wiejskim, śliwka.

Uwagi: Mnie amarantus smakował dużo bardziej, niż poprzednia kasza. Mała nie zjadła jej zbyt wiele, zajęta kurczakiem i brokułami, czyli swoimi smakołykami.
Na kolację po raz pierwszy miała tak "dorosłe" kanapki. Bo zawsze jak coś jej położę, to od razu spada :) Tym razem też spadło, ale na szczęście bułka trochę przemokła serkiem, więc była lepsza niż sucha. Zastanawiałam się, czemu Mała totalnie ignoruje grudki sera spadające na blat - aż mnie olśniło, że przecież blacik biały, serek biały - to się nie rzuca w oczy. Następnym razem podam na niebieskim talerzyku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz